Co nam mówi „Żagiel” Libeskinda?

IMG_1703

„Żagiel” od strony Placu Defilad, fot. Piotr Kozanecki

Żagiel Libeskinda to była pechowa inwestycja. Gdyby nie globalny kryzys ekonomiczny, prawdopodobnie byłby już od 2-3 lat zasiedlonym budynkiem. A tak, perypetie ekonomiczne, na które nałożyły się protesty mieszkańców związane z dostępnością światła do sąsiadujących obiektów i cofnięte pozwolenie na budowę, zaowocowały tym, że Warszawie zaczął grozić ponad 200-metrowy „szkieletor”. A dla miasta nie ma nic gorszego, niż straszący w jego centrum pustak.

Przeczytaj także naszą rozmowę z Danielem Libeskindem

Abstrahując od organizacyjnych problemów, które wydają się być już przezwyciężone (inwestycja została przejęta przez inną firmę i lada dzień ma pokazać nową ofertę sprzedaży kolejnych mieszkań, na dziś sprzedało się 20% apartamentów), wieżowiec budził emocje swoim rozmiarem, kształtem i elewacją.

Skala jest rzeczywiście imponująca. Jeden z najwyższych budynków mieszkalnych w UE, jedyny obiekt, z którego na Pałac Kultury można spoglądać niemalże z góry, choć jest od niego nieco niższy. Nie da się ukryć, że ten budynek krzyczy. Co krzyczy? Wg samego architekta, to zwrot w stronę przyszłości i przezwyciężenie szarości i smutku komunizmu, symbolizowanego przez PKiN. Mówiąc prościej, PKiN to komunistyczna, stalinowska Polska, a „Żagiel” to Polska wolna, bogacąca się i zwycięska. Można też opowiedzieć ten budynek tak: PKiN jasno mówił „tu teraz rządzą komuniści!”. A „Żagiel”, używając tej samej formy komunikatu (czyli gigantycznego budynku) mówi: „tu teraz rządzą bogaci!”.

Kształt budynku, jest, jak na dzieło Libeskinda przystało, dość nietypowy. Obiekt stoi na planie dość dziwacznego czworokąta z jednym tylko kątem prostym. Jedna z krawędzi jest znacznie wyższa od pozostałych, co sprawia, że układ górnych kondygnacji przypomina nieco wydłużone skrzydło lub ogromny żagiel. Forma zaskakująca, zwracająca uwagę, ale Libeskind ma na swoim koncie dużo bardziej odjazdowe projekty. W przypadku Złotej większe kontrowersje niż sam kształt, budziły różnice pomiędzy tym, co na wizualizacjach, a tym, co ostatecznie powstało w centrum stolicy. Na wizualizacjach proporcje były tak dopasowane, że budynek wyglądał na znacznie smuklejszy, tworzyły wrażenie, jakby sunął leciutko po niebie. Finalnie, obiekt nie daje takiego efektu. Wydaje się być jednak nieco ciężkawy, przysadzisty. Z daleka nie ma to aż takiego znaczenia, w panoramie centrum stolicy oglądanej z kilku kilometrów Złota44 wygląda nieźle. Z bliska jednak to negatywne wrażenie wzrasta.

zlota44-wizual

Wizualizacja „Żagla”, fot. materiały prasowe

Te same kontrowersje, chyba nawet z większą siłą, dotyczyły elewacji. Na wizualizacjach mamy imponujący, lśniący błękit. W rzeczywistości – niemalże wpadające w zielonkawy odcień panele wymieszane z popielatymi. I niestety, tę różnicę widać.

Architekt w rozmowie z Onetem broni swojej realizacji mówiąc, że jest ona dokładnie taka, jak zaplanował, a wizualizacje nigdy nie oddadzą dokładnie tego, co ma ostatecznie powstać. Naszym zdaniem jednak komputerowe wizje architektów (oczywiście nie dotyczy to tylko Libeskinda), za bardzo różnią się od powstających na ich bazie obiektów. Co jest mylące zarówno dla klientów, jak i dla mieszkańców.

Byliśmy także we wnętrzu Złotej, w pokazowych apartamentach na jednym z ostatnich pięter. Widok na Warszawę imponujący, najlepszy na wschód, gdzie na pierwszym planie mamy świetnie prezentujący się z tej perspektywy PKiN, a dalej Most Świękotrzyski, Stare Miasto, wieżowiec Prudentialu (najwyższy obiekt przedwojennej Warszawy) i wystający zza pałacu Stadion Narodowy.

IMG_1718

Pałac Kultury z apartamentu w Złotej 44, fot. Piotr Kozanecki

Apartamenty, cóż – luksusowe. Mnóstwo rzeczy sterowanych z domowego komputera, w tym także  połączenie z concierge, który ma zapewniać obsługę jak w hotelu. Dobrze prezentuje się mieszanka surowego betonu z drewnem, choć część klientów na pewno z betonu zrezygnuje i postawi na bardziej tradycyjne tynki. Ciekawe, że kształt budynku niejako wymusił to, że właściwie każdy apartament ma nieco inny kształt i powierzchnię.

Pokazowy penthouse w Złotej44

Wnętrze pokazowego apartamentu, fot. Materiały prasowe

Podsumowując, na ten moment najważniejsze jest to, żeby udało się dokończyć prace we wnętrzu budynku i oddać go do użytku mieszkańcom. Większe narzekanie na tym etapie nie ma specjalnego sensu. Trzeba wlać w ten budynek życie.

Piotr Kozanecki, Bartosz Paturej

  8 comments for “Co nam mówi „Żagiel” Libeskinda?”

  1. ~Andrzej
    8 marca 2015 o 00:49

    piękna niedziela, 8 marca – dzień dobry – http://www.almoc.pl/img.php?id=3203

  2. ~Mick
    11 marca 2015 o 14:28

    Bardzo dobra puenta – zgadzam się w 100% – dobrze że budynek będzie dokończony. Bo co by nie pisać (mówić) to jest wyjątkowy projekt – z jednej strony ikona nowoczesnej architektury, z drugiej – już jeden z symboli Warszawy. Na mnie zawsze robił wrażenie, nawet nie patrząc na sam wygląd (rzecz gustu), ale rozmach całego projektu, wizję Libeskinda i wreszcie to co jest wewnątrz. Bo wiele jest opinii li tylko o samej stronie wizualnej, a prawda jest taka że od strony wykończenia, aranżacji wnętrz czy wreszcie usług i udogodnień dla mieszkańców, to Złota będzie po prostu wyznaczać nowy poziom

  3. ~Lenka
    15 marca 2015 o 12:10

    „pal w łóżku, nie zostawiaj ich bez pracy…”
    http://www.almoc.pl/img.php?id=3117

  4. ~Lenka
    23 marca 2015 o 12:57

    Posłuchaj mojej matki, matka wie ! =) http://www.almoc.pl/img.php?id=2723

  5. 9 listopada 2016 o 05:46

    niepowysuwanie

  6. 28 listopada 2016 o 22:26

    niepozaprzepaszczanie

  7. 23 lutego 2017 o 20:59

    czytałem z zapartym tchem

  8. 18 września 2017 o 16:17

    pozdro dla autora, masz talent:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *