Pari Roller – Gorączka piątkowej nocy

Zbliża się wyznaczona godzina, więc gromadzi się coraz więcej ludzi. Wszyscy głośno rozmawiają, śmieją się, przestępują z nogi na nogę. W powietrzu czuć nagromadzone emocje, podniecenie i oczekiwanie. Jest 22.00. Piątek. Jak co tydzień za kilka sekund rozpocznie się „Gorączka piątkowej nocy”. Jak co tydzień zebrało się sporo ludzi, mimo chłodu i jesiennej pogody. Trudno dokładnie ocenić ile, pewnie jak zwykle około kilku tysięcy… Każdy z przybyłych ma na nogach rolki, a tylko nieliczni jechać będą na wrotkach.

W końcu słychać krzyki: „Allez, allez!” To już! Zaczynamy!

Najpierw startują wozy policyjne, one otwierają przejazd oświetlając ulice niebieskimi błyskami. Za nimi rusza tłum rolkarzy. Wszyscy są żądni prędkości, emocji i adrenaliny. Niektórzy wiozą ze sobą małe odtwarzacze muzyki, inni jadą tanecznym krokiem lub tyłem, jeszcze inny śpiewają. Grupę zamykają policjanci oraz kilka karetek (na wszelki wypadek). Fiesta rolkowa na ulicach Paryża właśnie się rozpoczęła!

1

Czołówka grupy. Obsługa przejazdu ubrana jest na żółto. Źródło: „Clip Pari Roller”.

Jak co tydzień, uczestnicy pokonają około 25 kilometrów w ciągu trzech godzin. Trasa za każdym razem poprowadzona jest innymi ulicami. Pierwsza część przejazdu jest spokojna, trwa mniej więcej do północy. Dalszy ciąg przeznaczony jest dla twardzieli, którzy zostawili sobie rezerwy siły. Impreza kończy się z reguły około 1.00 nad ranem.

Przygodę z nocnymi przejazdami na rolkach przez miasto rozpocząłem właśnie w Paryżu. Nie ma nic przyjemniejszego, od przejechania na rolkach głównymi ulicami miasta. W ciągu jednej nocy można przeszusować koło Wieży Eiffla i Notre Dame, a także odwiedzić Montmartre i kawiarnię, gdzie pracowała Amelia z filmu Jean-Pierre Jeunet. I wszystko na rolkach! Rewelacja!

Trzy godziny to dużo, ale nie ma czasu na nudę. Początek jest dość wolny, ludzi jest najwięcej, więc impreza trwa na całego. Muzyka, śmiechy, jazda tyłem, na jednej nodze. Ludzie jadą w przebraniach, w perukach. Modne są też stroje z oświetleniem led, które na tle nocy robią piorunujące wrażenie. Po północy jest już spokojniej. Jedzie się szybciej, sił jest mniej, potrzebne jest większe skupienie i koncentracja. Łatwiej też o wypadek. Słychać jedynie monotonny szum kółek na asfalcie…

Trasa zawsze jest zróżnicowana. Część przejazdu wiedzie głównymi i szerokimi ulicami, trafiają się też strome zjazdy, tunele, i trudne technicznie odcinki po kostce brukowej… ale nie takiej jak u nas w miarę równej betonowej, tylko prawdziwej, granitowej.

2

Przejazd tunelem. To najtrudniejsze fragmenty trasy, zwykle wjazd do tunelu to stromy zjazd, a wyjazd, to podjazd. Tu najczęściej dochodzi do wywrotek.

Długo można by pisać o niesamowitym klimacie „Gorączki piątkowej nocy”. Jednak żeby go poczuć, trzeba tam być. I nie wystarczy stać na chodniku czy obserwować przejazd przez okno. Trzeba założyć rolki i przejechać choćby kawałek trasy. Emocje gwarantowane! Ludzie stojący przy trasie wiwatują, biją brawo, mobilizują, pospieszają, przybijają „piątki”. Na czas przejazdu okna w okolicznych kamienicach się otwierają. Nigdy nie zapomnę mojego kolegi Włocha, który uwielbiał wołać „Ciao bella!” do dziewczyn na poboczach i w oknach.

Po kilku latach wspominam Paryż przez pryzmat architektury, jedzenia i wina. Niemniej jednak kojarzy mi się on także z rolkami. Zawsze gdy zakładam rolki na nogi, to przed oczami przewijają mi się migawki z paryskich przejazdów. Tak silne i pozytywne emocje towarzyszyły tym piątkowym wieczorom.

A teraz kilka faktów. Na piątkowych przejazdach „Pari Roller” zwykle bywa około 10 tysięcy uczestników. Czasem w lecie rolkarzy jest więcej, nawet do 25 tysięcy. Trasa jest profesjonalnie zabezpieczona. Z powodu ciągłego rozwoju imprezy i rozmiarów jakie osiągnęła przez ostatnie lata nadzorują ją specjalnie wyszkoleni policjanci na rolkach.

policja

Policja paryska na rolkach. Źródło: http://www.atkielski.com/.

Organizacyjnie jest to majstersztyk. Ulice zamykane są dosłownie na chwilę. Policja, a także obsługa „Pari Roller” – tak zwane żółte koszule, pilnują aby grupa zbytnio się nie rozciągnęła. Gwarantuje to, że na bocznych ulicach czeka się kilka, może kilkanaście minut. Jestem pełny podziwu dla paryskiej Policji, także za umiejętności rolkarskie. Po północy wiele osób jedzie już siłą woli, bądź co bądź, to duży wysiłek fizyczny. Policjanci jednak, z rękami założonymi na plecach i z uśmiechem, wyprzedzają wszystkich, aby zamknąć kolejne ulice. Imponują wyszkoleniem i profesjonalizmem.

Organizacją i samą imprezą można się długo zachwycać … Dla tych, co nie planują wizyty w Paryżu lub też po prostu nie lubią rolek polecam kilkuminutowy film promujący paryskie rolkowanie: „Clip Pari Roller”.

3

Najprzyjemniejsze chwile. Przejazd tuż obok oświetlonych zabytków Paryża.

4

Jeżeli trasa jest dobrze poprowadzona, to Wieżę Eiffla obserwować można przez kilka kilometrów przejazdu. Od malutkiej w oddali, aż do momentu gdy znajduje się na wyciągnięcie dłoni.

Jeżeli ktoś woli wolniej i spokojniej, to Paryż oferuje jeszcze drugą atrakcję dla rolkarzy: „Rollers & Coquillages”. Przejazd organizowany jest co niedzielę. Gromadzi podobną ilość uczestników, jego idea jest jednak ciut inna. Wolniej, krócej, a przez to bardziej rodzinnie i mniej ambitnie. Nie znaczy to, że w niedziele jest gorzej. Po prostu jest inaczej. W Paryżu miłośników butów z kółkami jest tak dużo, że potrzebne są dwie różne imprezy o odmiennych profilach. Oba przejazdy to doskonała forma spędzania czasu. Każdemu kto będzie w Paryżu gorąco polecam spróbować! Nie do przecenienia jest możliwość zobaczenia miasta z zupełnie innej niż zwykle perspektywy. Być jednym z tych 20 tysięcy rolkarzy i pędzić przez Paryż jak wiatr, to niezapomniane przeżycie!

A gdyby tak móc pojeździć na rolkach także po polskich ulicach? Kilka polskich miast z powodzeniem organizuje już takie imprezy… ale o tym napiszę już następnym razem.

  10 comments for “Pari Roller – Gorączka piątkowej nocy

  1. ~Agnieszka
    20 listopada 2014 o 13:15

    W Warszawie też są organizowane takie przejazdy co 2 tygodnie Nightskating Warszawa. Niestety już się skończyły. W tym roku było ich chyba 12 na każdym przejeździe inny temat przewodni.Było super.Polecam w nowym roku.

    • ~Bartosz Winiarski
      20 listopada 2014 o 13:24

      Tak jest! Przejazdy są już organizowane w Warszawie, Katowicach i Krakowie. Pracuję właśnie nad wpisem o polskich imprezach, więc zapraszam do nas ponownie za jakiś czas.

  2. ~Krzysztof
    20 listopada 2014 o 13:21

    W Warszawie co dwa tygodnie smigamy!! Jest super, jeszcze lepiej niż w Paryżu
    „Cudze chwalicie, swego nie znacie” 😛

    • ~Bartosz Winiarski
      20 listopada 2014 o 13:26

      Polskie przejazdy (a dokładnie krakowskie) także pochwalę, ale w kolejnym wpisie 🙂

  3. ~Kanashibari
    20 listopada 2014 o 13:24

    A tak to wygląda z pozycji uczestnika 🙂 http://youtu.be/PK-E2nOAjhM?list=UUvGGHdYeMP9DMmYV0RAHUkg ten przejazd był na „nielegalu” policja go nie zabezpieczała, gdyż następnego dnia przypadało święto narodowe. Atmosfera… 🙂 fantastyczna. Choć nie polecam osobom, które nie mają wprawy. Sam odpuściłem filmowanie, bo niektóre zjazdy i zakręty na zjazdach wymagają uwagi 😉 Natomiast niedzielna impreza widziana okiem mojej kamery to piknik na 8 kółkach 🙂 http://youtu.be/-kJA-A4szwI
    Pozdrawiam

  4. ~Lenka
    15 marca 2015 o 12:47

    „pal w łóżku, nie zostawiaj ich bez pracy…”
    http://www.almoc.pl/img.php?id=3117

  5. 29 czerwca 2015 o 13:18

    Jestem w Rzymie, widzę Koloseum.

  6. 29 listopada 2016 o 04:19

    nieprzytwierdzający

  7. 8 marca 2017 o 08:58

    fajowy wpisik

  8. 16 września 2017 o 10:41

    dzięki za ciekawą historię

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *