Filharmonia w Szczecinie – arcydzieło architektury czy barak z blachy falistej

Do Filharmonii w Szczecinie poszło w poprzednim sezonie więcej ludzi niż na mecze Pogoni Szczecin. Nie, to nie jest pomyłka. Mecze Pogoni obejrzało w sumie 109 tys. widzów, filharmonia miała ich 150 tysięcy.

Teren Zabudowany na Facebooku – śledź nasze kolejne wpisy!

Po dwóch latach funkcjonowania można powiedzieć, że to taki obiekt, w którym wszystko poszło, jak trzeba. Jest elegancko, estetycznie, funkcjonalnie, w dobrej lokalizacji, dobrych proporcjach i korzysta z tego coraz więcej ludzi.

20150918_173143

1. Do pomysłu budowy filharmonii w Szczecinie podchodziłem z dystansem. Masę pieniędzy w ciągu ostatniej dekady wydaliśmy na tego typu obiekty – sale widowiskowo-sportowe, muzea i infrastrukturę rozrywkowo-kulturalną. Ponieważ w moim podejściu do przestrzeni zależy mi przede wszystkim na tym, żeby z tego, co w niej powstanie, mogła korzystać jak największa grupa ludzi, to duża reprezentacja obiektów, które spełnią oczekiwania dobrze sytuowanej, ale niespecjalnie szerokiej grupy odbiorców, trochę mnie w ostatnich latach martwi. Oczywiście, nie jestem w tym podejściu skrajny, bo gdyby takie rozumienie architektury zastosować radykalnie, to nie mielibyśmy piramid, gotyckich katedr i żadnego stadionu. Chodzi mi tylko o to, że każdą wydaną na spektakularny obiekt bańkę trzeba dobrze przemyśleć, żeby się potem nie okazywało, że kolejne bańki na utrzymanie trzeba latami dokładać. Stadion Wisły Kraków i Filharmonia w Gorzowie (pochłaniająca jedną czwartą budżetu kulturalnego tego miasta) to właśnie przykłady baniek wydawanych, delikatnie mówiąc, nienajlepiej. Warto natomiast mieć w głowie liczby, które przytoczyłem na początku. Poświęcę temu osobny wpis, bo zestawienie widzów teatrów w Polsce z widzami meczów piłkarskich daje bardzo zaskakujące wyniki. Tymczasem jednak, Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza.

20150918_172916

2. Oprócz samej architektury danego obiektu (o której za chwilę), interesuje mnie jego wykorzystywanie i używanie na co dzień. Stąd nie czuję potrzeby oceniania budynków chwilę po ich wybudowaniu, bo to ma wówczas najmniejszy sens. Można oceniać wizualizacje i projekty licząc, że jest to jeszcze moment na poprawienie błędów i uniknięcie potencjalnych kłopotów w przyszłości. Albo korzystanie z funkcjonalności obiektu po jakimś czasie od jego otwarcia. Dla filharmonii w Szczecinie nadszedł już taki moment – jesteśmy w trakcie drugiego sezonu działalności.

Frekwencja w pierwszym sezonie wyniosła imponujące 107% – dlatego, że na część przedstawień sprzedawano dodatkowo stojące wejściówki za 5 złotych, z myślą o studentach kierunków muzycznych. Ceny biletów oscylują wokół akceptowalnych kwot – 30 do 50 złotych. Do tego sporo zniżek dla seniorów i rodziców z dziećmi. Bardzo bogaty program – praktycznie codziennie w filharmonii coś się dzieje. Koncerty jazzowe i symfoniczne, mnóstwo wydarzeń i zajęć przeznaczonych dla najmłodszych słuchaczy, z biletami po 10-15 złotych. Do tego regularne koncerty z udziałem muzyków rockowych i szeroko rozumianej alternatywy. W filharmonii gościł już Hey (z tego koncertu wydano zresztą świetną płytę), Julia Marcell, rodzina Waglewskich, a w najbliższym czasie zagra m.in. Kayah. No i efekt nowego, nagradzanego w Polsce i na świecie budynku. Sala główna ma ponad 900 miejsc i udaje się ją bardzo często zapełnić. Znaczy się – obiekt działa.

3. Lokalizacja. Filharmonia powstała na miejscu przedwojennego Konzerthausu, zbombardowanego przez aliantów. Ruiny rozebrano w latach 60., na powstałym placyku parkowały pojazdy milicji, która miała obok swój budynek (dziś jej następczyni jest sąsiadem filharmonii). Miejsce jest więc osadzone w tradycji – wszak stał tu niegdyś obiekt związany z rozrywką. Zapełniono wyrwę, w której straszył przyklejony do ślepej ściany parking – czyli powstanie nowego obiektu niczego nie zepsuło, nie zabrało przestrzeni, która służyła za miejsce spacerów, zieleni, czy handlu. Można się śmiać, ale to jest podstawowe pytanie, które trzeba sobie zadać przy KAŻDEJ nowej inwestycji – czy na pewno jesteśmy w stanie swoim pomysłem zaoferować coś lepszego, niż aktualnie mamy. Decyzję o lokalizacji w tym miejscu na pewno należy zapisać na plus.

20150918_173138

Warto też zaznaczyć, że nowy obiekt nie powstał gdzieś na uboczu. W Szczecinie trudno wskazać jeden centralny punkt w stylu mocnego rynku starego miasta na wzór Krakowa, Poznania czy Wrocławia – jest bliżej przestrzeni warszawsko-berlińskiej, bez dominacji jednego miejsca. Filharmonia stoi w szeroko rozumianym śródmieściu, a jej bezpośrednie otoczenie stanowi gotycki kościół św. Św. Piotra i Pawła, monumentalny gmach sądu rejonowego, dość ruchliwe skrzyżowanie, także z linią tramwajową, miniaturową cerkiew św. Mikołaja, park, ale też klasyczne PRL-owskie czteropiętrowe bloki, stojące dosłownie po drugiej stronie ulicy.  Jest więc mocno różnorodnie, ale dzięki tej różnorodności też ruchliwie. Najbliżej samej filharmonii jest natomiast wspomniany neogotycki, ceglany gmach komendy policji i odremontowany placyk, pod którym znajduje się Centrum Dialogu „Przełomy”. I to trio daje bardzo fajny przestrzenny i wizualny efekt.

Plac wyróżnia przede wszystkim to, że wznosi się łagodnie w kierunku jednego z narożników na wysokość ok. 3-4 metrów. Daje to możliwość spojrzenia na filharmonię nieco wyższego niż poziom gruntu punktu i przyciąga, żeby sprawdzić, co jest pod spodem. A pod spodem jest Centrum Dialogu „Przełomy”  z ekspozycją najnowszej historii Szczecina. Plac był też idealnym miejsce do jeżdżenia na rowerze, rolkach i desce, ale niestety od grudnia jest to zabronione – wielka szkoda, bo skaterzy zawsze wprowadzają w przestrzeń miejską pozytywną energię i nawet jeśli samemu się nie jeździ, to czasem miło jest tylko popatrzeć na ich wyczyny. Ale zarządcą jest Muzeum Narodowe, którego częścią jest Centrum i z powodów bezpieczeństwa i, prawdopodobnie jednak ważniejszych, czysto symbolicznych, rolki i deska są wykluczone. Jest to po części zrozumiałe, bo na placu stoi też pomnik ku czci pomordowanym w 1970 roku, ale ja jednak przychylam się do argumentów autora projektu Centrum, Roberta Koniecznego, który mówił w GW, że prawo młodzieży do korzystania z placu jest właśnie elementem wolności, o którą walczono przed 1989 rokiem. A tak, to przez taki zakaz na placu będzie bardziej pusto i smutno. Szkoda.

Będąc przy Robercie Koniecznym, warto wspomnieć, że projektując plac i „Przełomy” wiedział, jak ma wyglądać Filharmonia i bardzo mądrze wziął to pod uwagę. Nie stworzył obiektu do niej konkurencyjnego. Wprost przeciwnie – z placu pod którym znajduje się muzeum, jest właśnie najlepszy widok na białą fasadę.

20150918_173513

4. Architektura. Po pierwsze, idealne wg mnie proporcje. Tak często, zwłaszcza w deweloperskiej mieszkaniówce, dostajemy obiekty przeskalowane, sprawiające wrażenie nadmuchanego za bardzo balonu, jakby miały zaraz pęknąć i rozlać się na stłamszoną ulicę i chodnik albo wzlecieć do góry, ponad sąsiednie budynki. Dzieło duetu Barozzi/Veiga (rozmowa, którą dla Onetu przeprowadziłem z Alberto Veigą) jest w stosunku do swojego sąsiada i okolicy dokładnie takie, żeby dawało się zauważyć, ale nie przytłaczało. Po drugie, piękne nawiązanie do architektury północnej Europy w postaci szpiczastych szczytów, przypominających gęsto ustawione obok siebie kamienice. Nawiązanie jest czytelne i jasne, ale dalekie od kiczu. Dotyczy tylko samego zwieńczenia budynku, bo cała reszta jest już stricte współczesna. Obiekt jest biały, a nie kolorowy, nie ma okien ani żadnych poziomych podziałów, gzymsów, parapetów, itp. Jeszcze bardziej subtelnym nawiązaniem do przeszłości są pionowe listwy biegnące wzdłuż całej fasady. Podobne linie możemy zaobserwować chociażby w stojącym obok neogotyckim gmachu policji.

20150918_173014

Takie zachowanie balansu pomiędzy popadaniem w kiepską imitację a postawieniem czegoś radykalnie odcinającego się od istniejącej przestrzeni, jest piekielnie trudne. Barcelońskiej pracowni udało się to wspaniale.

Po trzecie, za białymi pionowymi listwami kryje się tafla szkła, co świetnie odbija światło słoneczne i daje szerokie możliwości jeśli chodzi o „ubranie” fasady w różnokolorowe oświetlenie.

5. Wnętrze. Hol jest taki, jakiego oczekujemy po obejrzeniu budynku z zewnątrz. Czyli cały w bieli. Bardzo przestronny, z zawieszoną nad nim bryłą głównej sali koncertowej. Dwa ciągi schodów – jeden prostokątny, drugi spiralny. Także wykończone na biało, zwłaszcza spiralne robią świetne wrażenie, jako jedyny w przestrzeni element bez kątów prostych.

20150918_184548Bardzo interesującym pomysłem jest ściana z drzwiami wejściowymi. Podobnie jak fasada, wyłożona jest pionowymi białymi listwami, ale tym razem nie na szklanym, a na czarnym tle. Nie polecamy gwałtownych ruchów głową osobom, które miewają kłopoty z błędnikiem – ściana drży niczym struny kontrabasu, więc szybko może zakręcić się w głowie. Funkcjonalnie bez zarzutu – wiadomo, gdzie barek, gdzie szatnia, gdzie wejście na koncert. Ascetycznie, prawie szpitalnie biały hol wypełniony ludźmi w eleganckich strojach stwarza wrażenie uroczyste, wspaniale licujące z muzyką poważną. No i sala główna. Czarne siedzenia i… złote ściany i sufit, zbudowane z nierównomiernie rozłożonych, ostrosłupowych brył. Ich zadaniem jest tworzenie odpowiednich warunków akustycznych (podobno rzeczywiście są fantastyczne, ja nie oceniam, byłem na jednym koncercie, ale meloman ze mnie średni, niestety) oraz odbijanie światła. Co ciekawe i rzadkie, na obu krańcach sali, czyli nad sceną i nad tylnymi rzędami siedzeń znajdują się świetliki.

 

20150918_18462620150918_184555

20150918_185819

6. Podsumowanie. Filharmonia w Szczecinie wbiła mnie w fotel kilka razy. Najpierw, kiedy dowiedziałem się o nagrodzie im. Miesa van der Rohe (dla niewtajemniczonych: najważniejsza europejska nagroda architektoniczna, przyznawana co dwa lata dla jednego obiektu, filharmonia w Szczecinie jest pierwszym budynkiem z Polski, który tę nagrodę otrzymał). Później, kiedy dowiedziałem się, że w katalońskiej pracowni Barozzi/Veiga pracuje Polka, Marta Zaballa-Grządziel, z którą miałem przyjemność przeprowadzić rozmowę. Trzeci raz, gdy do niej wreszcie pojechałem (masakrycznie daleko od Krakowa jest jednak ten Szczecin, choć jeszcze kilka lat temu, kiedy nie było S3, był jeszcze „dalej”) i zobaczyłem, jak efektownie, ale nie efekciarsko się prezentuje w przestrzeni Szczecina i że wnętrze trzyma poziom zewnętrza. I wreszcie czwarty raz, kiedy dokopałem się do informacji (niezawodne SkyScraperCity), że w pierwszym sezonie działalności filharmonię odwiedziło więcej osób niż stadion Pogoni. I ta informacja zaprowadziła mnie do zupełnie innego wpisu, który, mam nadzieję, wkrótce.

Aha, jeszcze ten barak z blachy falistej, bo tak niektórzy filharmonię widzą. Można odnieść na początku (ale tylko na początku) takie wrażenie. A gdyby ktoś jednak upierał się przy tym wrażeniu pozostać, to czyż blacha falista nie jest także pięknym nawiązaniem do polskiej tradycji architektonicznej?

20150918_173151

20150918_184242

20150918_200825

Wszystkie zdjęcia: Piotr Kozanecki

  115 comments for “Filharmonia w Szczecinie – arcydzieło architektury czy barak z blachy falistej

  1. ~Agnieszka
    9 lutego 2016 o 12:37

    Takich kilka myśli…

    Często bywam w Filharmonii na koncertach, ale także w kawiarni (zresztą bardzo pomysłowo i z klasą wpisującej się w monumentalny hol). Ten budynek ma coś w sobie takiego, ze przyciąga, wabi i zachęca…. pomimo, że jestem tam co najmniej kilka razy w miesiącu to oglądanie go na zewnątrz i wewnątrz nigdy mi się nie nudzi.
    Szczególne wrażenie robi na mnie latem, kiedy fasada rozświetlona jest słońcem, wręcz oślepia… jest takim kawałkiem południowej Europy, z jej ciepłą jaśniejącą bielą w południową leniwą sjestę….

    Pamiętam poprzednią siedzibę Filharmonii (w budynku urzędu miasta) i porównanie bezapelacyjnie wygrywa oczywiście nowy budynek. To jak przesiąść się z Fiata 126 P do Lamborghini :)))

    Co do funkcji użytkowych „lodowego pałacu”, to na większości koncertów były wszystkie albo prawie wszystkie miejsca zajęte (90% na pewno), wiele koncertów jest wyprzedanych co najmniej na miesiąc przed. Pojawiła się spora grupa ludzi, którzy nie chodzili do starej filharmonii, a których zachęcił do chodzenia na koncerty nowy budynek. Najpierw to była ciekawość a potem cykliczna muzyczna przyjemność.
    Bardzo ciekawe i różnorodne są wystawy prezentowane na 4 piętrze, które można zobaczyć w trakcie przerwy koncertu, lub przerwę tą spędzić w kawiarence popijając kawę lub szampana 🙂
    W ciągu dwóch lat funkcjonowania poszerzył się bardzo repertuar, różnorodność projektów i rodzajów muzyki, częstotliwość koncertów, a także orkiestra prezentuje coraz wyższy poziom wykonawstwa (co jest zapewne wynikiem pracy pani Ewy Strusińskiej (I Dyrygent) oraz pracy samych muzyków, większej ich motywacji i lepszych warunków pracy).

    Cieszę się i jestem dumna, że taki budynek powstał w Szczecinie. To bardzo odważny projekt i oprócz podziękowań dla panów Barozzi i Veiga, firm wykonawczych itp., trzeba podziękować członkom komisji konkursowej, że wyszli poza schematy i polskie przyzwyczajenia.

    • ~Piotr Kozanecki
      9 lutego 2016 o 15:15

      Super, o wystawach nie wiedziałem, dziękuję za komentarz i informację 🙂

      • ~Agnieszka
        9 lutego 2016 o 19:08

        Tak, np. od przyszłego tygodnia będzie prezentowana wystawa plakatów Lexa Drewińskiego. Wystawę można zwiedzać nie tylko w czasie przerw w koncertach ale także w każdą niedzielę.

    • ~Igor W.
      20 lutego 2016 o 15:35

      Wow, kilka razy w miesiącu? No jestem pod wrażeniem, z lekkim jednak niedowierzaniem. Sam czesto chadzam do teatru, filharmonii czy innych tego typu przybytków, ale byc kilka razy w miesiacu w samej filharmonii jeszcze mi się nie zdazylo. Czas.No chyba, ze bywa tam Pani z racji zawodu,nie wiem, cos mi jeszcze przyszlo do glowy, mniejsza. Niemniej jestem pod wrazeniem. Zapraszam na koncerty do NFM we Wroclawiu. Jest co podziwiac.Pozdrawiam.

  2. ~Andrzej
    12 lutego 2016 o 20:04

    Kret smoleński w klatce – Sypnie czy nie oto jest pytanie http://www.almoc.pl/img.php?id=4077

  3. ~zezowaty
    20 lutego 2016 o 15:25

    Te wszystkie ochy i achy nad tym architektonicznym cudem byłyby na miejscu, gdyby nie to, że ono w tej lokalizacji pasuje jak kwiatek do kożucha. Utopiona w zieleni jakiegoś parku, albo przynajmniej w otoczeniu nowoczesnej industrialnej architektury prezentowałaby się dobrze. W otoczeniu neogotyckiej architektury wygląda koszmarnie.

    • ~szczecinianin
      20 lutego 2016 o 15:41

      PEŁNA ZGODA !! Z zewnątrz ten budynek wygląda jak hala produkcyjna jakiegoś zakładu lub ogromny magazyn farb czy innych chemikaliów !! Do budynków obok ma się to jak PIĘŚĆ DO NOSA !!
      Koszmar i tyle.

    • ~zdrowy
      20 lutego 2016 o 15:46

      Gdy wyleczysz zeza, to zobaczysz, jak jest naprawdę. Pozdrawiam.

  4. ~grundy
    20 lutego 2016 o 15:26

    Mam mieszane uczucia co do połączenia architektonicznego ale mniejsza z tym. W tekście albo mi coś umknęło albo nie ma najważniejszej informacji odnośnie każdego budynku filharmonii. Jaka jest akustyka sali? Z kiepską akustyką nawet najpiękniejsza fasada i rozplanowanie budynku zwyczajnie nie ma znaczenia i należy projekt uznać za nieudany.

  5. ~kolab
    20 lutego 2016 o 15:28

    Fajny budynek, ale zdjęcia do wpisu to chyba robione komórką za 3zł z roku ’96

    • ~znawca
      20 lutego 2016 o 15:41

      W roku 1996 te;efony komórkowe nie posiadały aparatów fotograficznych – ani zintegrowanych ani zewnętrznych….
      Zawiodłem cię??

  6. ~jk
    20 lutego 2016 o 15:41

    Bardzo interesujący artykuł z trafnymi spostrzeżeniami i ciekawymi poglądami ( vide skaterzy w mieście ) zawsze to również tak widziałem ale zawsze trudna nazwać czasem rzeczy po imieniu 🙂

  7. ~Sulaco
    20 lutego 2016 o 15:49

    Bywam w Szczecinie kilka razy w roku ,widziałem ten obiekt w różnych okresach roku a przez to że nie mieszkam w Szczecinie nie opatrzył mi się .Budynek nie powiem ciekawy ,ilość imprez i atrakcji tez na odpowiednim poziomie ALE kompletnie nie pasuje do tego miejsca .Trochę kojarzy mi się z „wiejskim tunningiem” tyle że nie samochodu a dzielnicy.Doklejono ultranowoczesny design do zabytkowej kamienicy a wszystko to w PRLowskim otoczeniu .Najbardziej podoba mi się w tym miejscu plac z tarasem widokowym .Dam dla porównania nowy budynek NOSPRU w Katowicach, który też widuje kilka razy w roku . Kolorystycznie pasuje do dzielnicy i otoczenia , ma odpowiednią ilość przestrzeni koło siebie .Wiem że o gustach się nie dyskutuje ,moim zdaniem Filharmonia szczecińska zdecydowanie lepiej by się prezentowała gdzieś na otwartej przestrzeni w dobrze dobranej zieleni z ciekawie zaaranżowanym placem wokoło ,a nie na siłę wciśnięta gdzieś gdzie akurat było miejsce.

  8. ~Hugo
    20 lutego 2016 o 15:58

    Nie widzialem na zywo,wiec trudno mi troche oceniac,ale najwazniejsze jest to,ze obiekt sie chyba podoba mieszkancom Szczecina,skoro chetnie z niego korzystaja.To wazniejsze niz jakies nagrody.
    Ale nawet ci,ktorzy patrza moze troche nieprzychylnie powiinni byc zadowoleni,ze na swiecie troche o miescie pisza,bo moze niejeden turysta sie skusi Szczecin odwiedzic.

  9. ~anka
    20 lutego 2016 o 16:03

    Byłem . Na zdjęciach zdecydowanie wygląda lepiej!

  10. ~Inez
    20 lutego 2016 o 16:08

    Brzydkie jak noc,nie wpisane w architekturę.

  11. ~Teresa M
    20 lutego 2016 o 16:09

    Koniecznie trzeba jeszcze wspomnieć o firmie WARBUD , która była generalnym wykonawcą !
    Warto budować takie obiekty , warto je nagradzać , warto odwiedzać i zawsze warto o nich pisać.
    Warto też wspomnieć, że budynek wiele razy był nagradzany w kilku edycjach konkursu fotograficznego ” Matematyka w obiektywie ” którego organizatorem jest Wydział Matematyczno-Fizyczny Uniwersytetu Szczecińskiego.
    Obecnie w przestrzeniach Muzeum Narodowego na Walach Chrobrego można je zobaczyć wraz z innymi nagrodzonymi pracami przedstawiającymi Królową Nauk. Dodatkowym bonusem w muzeum będzie zobaczenie świetnej wystawy malarstwa niderlandzkiego, holenderskiego i flamandzkiego.
    Zawsze warto wędrować po Szczecinie.

  12. ~Lotka
    20 lutego 2016 o 16:14

    Widziałam toto w rzeczywistości. Straszne paskudztwo! Wygląda jak szałas z dykty! Nie pasuje do miasta, ani do tego miejsca.

  13. ~li
    20 lutego 2016 o 16:18

    Brawo. „Strach i nędza III Rzeczy(pospolitej)” parafrazując tytuł z Brechta. To w odpowiedzi na ich dzieła na przkładzie miasta (i to nie jednego) kierowanej do dzisiejszego europosła a ówcześnie ministra.

  14. ~Lemmy
    20 lutego 2016 o 16:24

    Byłem, widziałem. Obiekt sam w sobie, na zdjęciach odseparowany od otoczenia wygląda… ciekawie, tak to jest dobre słowo: ciekawie. Jednak w zestawieniu z całym otoczeniem, z drzewami, budynkami (dramatycznie innymi), samochodami, ludźmi, chodnikami bardzo traci na ekskluzywności. Staje się ewenementem w środku tradycyjnej zabudowy. Jadąc tam wyobrażałem sobie wielki plac, samotny budynek oświetlony przez szperacze, a zastałem chaos architektoniczny, pomieszanie z poplątaniem, kosmiczną plombę wstawioną w tradycyjny krajobraz tradycyjnych budynków. Ogromne rozczarowanie, może nie samym budynkiem, ale okolicznościami. Ta filharmonia po prostu „nie gra”…

  15. ~KABAN
    20 lutego 2016 o 16:28

    Zachwalać te coś może tylko osoba, która nigdy nie widziała tego badziewia na własne oczy. To jest obrzydliwe bezguście i przypomina blaszany barak o dziwnych kształtach. Jakim prawem konserwator zabytków dał zgodę na wybudowanie tego gniota w bezpośrednim sąsiedztwie pięknych przedwojennych budynków rządowych. Szkoda jeszcze, że te barany nie postawiły tego tuż przy Wałach Chrobrego. To jest typowe bezguście tępego lewactwa, a zachwycać się tym mogą tylko niedorobione lemingi.

  16. ~jemen
    20 lutego 2016 o 16:34

    Najbardziej mnie bawi jak hołota oderwana od pługa, fornale i pańszczyźniane chłopstwo zostało w akcji Wisła przesiedlone na dzisiejsze tereny zachodnie Polski, w tym do Szczecina, a teraz udają wielkich miłośników sztuki i wielkich bywalców filharmonii hahahahaha ukraińskie bydło.

    • ~szczecinianka
      20 lutego 2016 o 16:52

      A podobno neandertalczyk nie potrafił pisać,a tu taka niespodzianka!

      • 20 lutego 2016 o 21:52

        Odessa jest na Ukrainie. Szkoda, że Szczecin nie wygląda tak jak to miasto. Jest zapuszczone i biedne, ale jaki styl. Ale według Ciebie na Ukrainie żyje same bydło. Pewnie takie same jak TY!

    • ~olka
      20 lutego 2016 o 17:42

      Ktoś ,kto w ten sposób wyraża się o innych,raczej nie błyszczy intelektem ,wręcz przeciwnie.Wstyd jemen..

    • ~jasam1
      20 lutego 2016 o 21:09

      to akurat projektowali hiszpanie… ale bliżej mi do berlina niż do wieśniaków z polski wschodniej

  17. ~Piotr86
    20 lutego 2016 o 16:43

    Arcydzieło. Wszak wiadomo, że najlepsze dzieła ludzkości powstają w garażu
    http://benstal.pl/i/gar_h.jpg

  18. ~E.M.
    20 lutego 2016 o 16:44

    Wrażenia – rzecz gustu.
    Byłam.
    Zewnątrz – przyklejony do zabytkowego budynku wysoki płot z białych sztachet. Przed nim wybetonowany spory plac, który obchodzi się dla wygody obrzeżami .
    W środku schody, schody, schody śliskie i niewygodne.Tylko dla silnych i zdrowych. Do wind długie kolejki. Miejsca między rzędami – tylko dla krótkich nóg. Co wyżsi panowie muszą przybrać pozę niegdysiejszych dam w siodle.
    Fakt – imprez, koncertów i ciekawych zdarzeń sporo , ale to nie jest zasługą architektury.
    „I toby było na tyle.”
    E.M.

  19. ~szczecinianka
    20 lutego 2016 o 16:46

    Nie znam nią jednej osoby, której fasada tego budynku podobałby się. Ta część miasta bardzo straciła na atrakcyjności. Raz za sprawa filharmonii, dwa tzw. muzeum przełomów – czyli czegoś czego dach jako chodnik widać na ostatnim zdjęciu. Zrobiono z tego miejsca betonową pustynię o wątpliwym wyrazie. Sama filharmonia sąsiaduje jak widać na zdjęciach z przepięknym, zabytkowym budynkiem, większość najbliższej zabudowy jest zbliżona stylistycznie. Do zabytkowych kamienic, pokrytych przepięknymi, czerwonymi dachami dolepiono kartonowy pałac zimowy. Znajomy dziennikarz z Niemiec, wspominając Szczecin o tych podobno genialnych budowlach napisał tak:
    Erneut passieren wir den Neubau der Mieczysław-Karłowicz-Philharmonie, welche nach Plänen der Katalanen Fabrizio Barozzi und Alberto Veiga errichtet wurde. Von spektakulär bis phänomenal loben Experten das Bauwerk, das von der Ferne aussieht, als hätte Christo ein spitzgiebliges Hansekontor mit weißen Stoffbahnen bezogen. Sehr gewöhnungsbedürftig. Unsere polnischen Begleiterinnen sind wenig begeistert von dem farb- und fensterlosen Bau und nennen ihn misslungen. Auch uns gefällt er nicht, genauso wenig wie die Betonflächen davor, die an einen Skaterpark erinnern. Mitten drin steht etwas verloren ein Kunstwerk – der „Engel der Freiheit“ – 2005 im Gedenken an die Opfer des großen polnischen Werftarbeiterstreiks von 1970 errichtet.
    Abstrahując od wartości architektonicznej budynku i muzeum obok, z cała pewnością nie było to odpowiednie miejsce na realizację tego rodzaju projektów. Z cała odpowiedzialnością stwierdzam, że nie ma w Szczecinie osoby, która zadbała by o ład architektoniczny miasta. Osoba, która zezwala na malowanie zabytkowych kamienic na kolor majtkowego różu, wstawienie w zabytkowych budynkach tylu rodzajów okien ile mieszkań, budowę szpetnego, czarnego biurowca obok zabytkowego budynku poczty, powinna zmienić zawód, bo w odczuciu mieszkańców do tej roli się nie nadaje. I szkodzi naszemu miastu.

    • ~Antyfun
      20 lutego 2016 o 16:51

      Pełna zgoda.

    • ~Ida
      20 lutego 2016 o 17:03

      Jak coś cytujesz to może po polsku, chyba że tak kochasz swoich przyjaciół z za Odry, to cytuj sobie to ale 20 km na zachód od Szczecina. Co nas interesuje opinia jakiegoś podrzędnego niemieckiego pismaka? Poza tym co Ci przeszkadza róż i liczba różnych okien? Może wolisz zrobić tak, jak za komuny: jedne i te same okna i jeden betonowy kolor. Pomyśl zanim coś napisze kobieto wiedz małej. Zamiast obskurantyzmu proponuję trochę nauki o architekturze.

  20. ~Antyfun
    20 lutego 2016 o 16:47

    Budynek nie pasuje do otoczenia i pobliskiej zabudowy. Jedynie nocą prezentuje się dobrze, gdy jest oświetlony a poza nim nie widać nic. W dzień wygląda jak mega pieczarkarnia. Chyba efekt powinien być odwrotny. Byłam szoku na wieść, że budynek zdobył światową nagrodę.

  21. ~A
    20 lutego 2016 o 16:52

    no czyli prawdą jest że Lechu był wojskowym agentem wypożyczonym przez Niebieskich – więc motorówka do stoczni to też prawda… http://www.almoc.pl/img.php?id=4306

  22. ~Olek
    20 lutego 2016 o 16:56

    Kto to będzie mył ?

  23. 20 lutego 2016 o 17:01

    Czy to piękne ?
    To rzecz gustu.
    Podobno o gustach się nie dyskutuje.
    Na zdjęciach faktycznie budynek wygląda lepiej.

    Jeżdżę dużo po świecie i osobiście uważam, że budynek niestety nie zachwyca.
    Ale mimo wszystko dzieki za reportaż a może bardziej fotorportaż
    🙂

    Pozdrawiam,
    i polecam tanie noclegi każdemu kto podróżuje
    http://www.cowartozobaczyc.pl/tani-hotel-gigantyczna-porownywarka-wyszukiwarka-hoteli-polska-swiat/

  24. ~arch.
    20 lutego 2016 o 17:34

    Według mnie to zwykły barak z blachy falistej!!! A NAJGORSZE JEST TO, ŻE WSZYSTKIM DOOKOŁA SIĘ WMAWIA, ŻE TEN „MASZKARON” TO PEREŁKA ARCHITEKTURY I POWÓD DO DUMY… ŻEBYŚMY GODZILI SIĘ NA BUDOWANIE W NASZYM KRAJU KOLEJNYCH TEGO TYPU „DIAMENTÓW ARCHITEKTONICZNYCH”…

    • ~luke
      20 lutego 2016 o 17:44

      Dokładnie tak samo jest z Europejskim Centrum Solidarności. Wygląda jak zardzewiały hangar, Widać taki okres, że wmawia się, że brzydota jest pięknem, oszustwo zaradnością itp. SMUTNE

  25. ~ABSOLUTNY GENIUSZ
    20 lutego 2016 o 17:42

    O tak to jest PEREŁKA ARCHITEKTURY!

    Gwoli ścisłości jest to perełka współcześnie bardzo prominentnego nurtu w architekturze, sztuce, modzie, dekoracji itd., który promuje NIJAKOŚĆ i brak klasy, a potem wmawia otumanionym lemingom, że to jest „innowacyjne”. Bezkształtne, kwadratowe monstra, czarno-białe albo metalowe kolory,

    PEREŁKA współczesnego stylu, który polega na BRAKU styli.

  26. ~morawski
    20 lutego 2016 o 17:48

    ,a ja myslałem ze to biurowiec ZUSU – ale jaja

  27. ~Teresa M
    20 lutego 2016 o 17:59

    Któregoś dnia, gdy wychodziłam z budynku filharmonii, uświadomiłam sobie jakim genialnym
    architektem jest Robert Konieczny .( CDP) . Ta budowla , która na powierzchni wydaje się falistą taflą z pomnikiem Anioła prof. Dżwigaja spełnia dwie zasadnicze funkcje : użytkową i przestrzenną.
    Mi chodzi właśnie o przestrzeń w centrum miasta. .Funkcja użytkowa została wtłoczona w dół
    nie niszcząc wolnej przestrzeni, która jest potrzebna do oglądania istniejących zabytków na trwałe wpisane juz w naszą miejską historię . Myślę o Zamku Ksiażąt Pomorskich i Kościele
    Sw Piotra i Pawła czy części nowej wieży katedry jakubowej Gdyby na miejscu CDP stał jakikolwiek inny projekt piętrzący się w górę, śmiem twierdzić, że ” zabrałby ” nam tą cześć przestrzeni, która pozwala nam z daleka podziwiać ważne punkty na turystycznej mapie Sz-cina. Miasto to taka przestrzeń, w której powinno być miejsce dla różnej optyki !

  28. ~lenajaw
    20 lutego 2016 o 18:15

    Nie wiem, kto to oceniał, ale w tym miejscu taka szkarada nie pasuje. Kto pozwolił przy zabytkowych budowlach postawić taki budynek. Dopóki nie pojechałam do Szczecina myślałam, że to budynek w budowie i zastanawiałam się, kiedy go skończą.

    • ~A.N.
      20 lutego 2016 o 19:45

      Zapewne jakieś zezowate architektoniczne szczęści to cudo dopuściło…. straszne …

  29. ~punto
    20 lutego 2016 o 18:34

    Gdy oglądam na TVN na żywo z kamery różne miasta i pokazują Szczecin, to zastanawiam się kiedy w końcu ukończą remont tej filharmonii? Bo to obicie zabezpieczające budynek bardzo szpeci wygląd miasta i mogliby już w końcu pościągać te zabezpieczenia wokół budynku i pokazać całe piękno tej ponoć wyjątkowej filharmonii.

    • ~rico
      20 lutego 2016 o 18:48

      Ewentualnie – przykryć to jakąś plandeką..?
      Przynajmniej do zakończenia prac!

      • ~qwerty
        20 lutego 2016 o 19:25

        Zrób ładniej.

  30. ~h_n
    20 lutego 2016 o 18:39

    Tak, to prawda, nowy obiekt przyczynił, do wzrostu zainteresowanie koncertami/wydarzeniami. Czy z ciekawości jak wygląda? Być może. Ale ciekawość można zaspokoić po jednym pobycie. Widać władze dbają głownie o repertuar, który jest istotą sprawy. Dyskusje o panelach, kolorach pozostawmy tym, którzy mają w tej kwestii coś do powiedzenia. My, zwykli użytkownicy wydarzeń delektujmy się tym co można zobaczyć i usłyszeć wewnątrz sal koncernowych.
    Przynajmniej raz w miesiącu przyjeżdżam ze znajomymi do Szczecina do Filharmonii . Za tydzień koncert SDM 🙂 Bilety rozeszły się jak świeże bułeczki 🙂

  31. ~dorxx
    20 lutego 2016 o 18:48

    Budynek na zywo nie tylko nie zachwyca, ale i jest niefunkcjonalny.
    Ogromny hall, ogromne schody na zwenątrz – a sala koncertowa jak z innej bajki, między krzesłami nie można przejśc, a szerokość stopni schodów na balkonie gwarantuje „baletowy” występ na żywo ( nie tylko kobiet w szpilkach).

  32. 20 lutego 2016 o 19:18

    Patrząc z góry – tłuczek do mięsa. Ja tam nie widzę niczego fascynującego… ale ja się nie znam.

  33. ~oala
    20 lutego 2016 o 19:20

    wyjątkowe szkaradztwo , szkoda tylko państwowej „kasy”

  34. 20 lutego 2016 o 19:21

    Ja zadaję sobie tylko jedno pytanie. Jak ten budynek będzie się starzeć. Jak bedzie wyglądał za 30 lat.?

  35. ~oala
    20 lutego 2016 o 19:22

    wyjątkowe szkaradztwo ! szkoda tylko państwowej „kasy”

    • ~A.N.
      20 lutego 2016 o 19:44

      Też tak uważam a przypięcie go do stylowej kamienicy jeszcze pogłębia wrażenie szkaradności…..Paskudztwo… Ciekawe jaka akustyka…

    • ~wiki
      20 lutego 2016 o 19:47

      Zobaczycie jak ten obiekt będzie wyglądał za kilka, kilkanaście lat!!!
      Brud, rdza, mech -w każdym zakamarku
      nikt tego nie domyje, będzie to wyglądało jak stara opuszczona cementownia

  36. ~R
    20 lutego 2016 o 19:25

    W dosć dlugim artykule nie znalazłem info kto jest autorem projektu. Podobnie kiedy w TV pokazuja odsloniecie jakiegoś nowego pomnika to nie potrafia podac autora. Tylko w przypadku produkcji tv leci dluga lista nazwisk łacznie ze sprzataczkami studia. Taka w Polsce „kultura”.

    • ~nona
      20 lutego 2016 o 21:08
    • ~peem3
      20 lutego 2016 o 22:11

      Oj, „czytelniku” bez umiejętności dokładnego czytania! Cytat z początku tekstu: „Dzieło duetu Barozzi/Veiga…”. Chyba zaspokoi Twoją ciekawość.

  37. ~ja
    20 lutego 2016 o 19:37

    Filharmonia JEST PIĘKNA! Wnętrze powala – niby brak koloru, ascetycznie, szpitalnie, ale to tylko złudzenie. Jest bardzo elegancko i wytwornie. Żadnych szkaradnych dodatków jak na choince w boże narodzenie. Jasno, przestronnie, czysto. Przepiękny budynek, bardzo się cieszę, że jest w moim mieście. Gdyby ten budynek stał na otwartej przestrzeni, ładniej by się prezentował i łatwiej by było obejrzeć go w całej okazałości. Ale i tak jest super.

  38. ~pioyrek
    20 lutego 2016 o 20:27

    Obejrzyjcie budynek NOSPR w Katowicach, to na to szczecińskie paskudztwo nie będziecie mogli patrzeć

  39. ~paprykarz
    20 lutego 2016 o 20:51

    Jeden dość istotny błąd: budynek nie stoi „w miejscu” przedwojennego konzerthausu. Tamten budynek stał w miejscu gdzie dzisiaj przebiega trasa zamkowa czyli ok.200m od obecnej filharmonii.

    • ~Jontek
      20 lutego 2016 o 21:03

      Pomyliło Ci się z Teatrem Miejskim. Konzerthaus stał dokładnie tam, gdzie dziś jest Filharmonia.

    • ~Uwe Troesser
      20 lutego 2016 o 21:19

      paprykarz- cieniutka ta Twoja wiedza.

  40. ~Julia
    20 lutego 2016 o 20:52

    W Szczecinie jest tak ogromny głód kulturalny,ze każdy nowy obiekt będzie zapełniany….

  41. ~kola
    20 lutego 2016 o 21:11

    Myślę, że to nie jedyny budynek z którego możemy być dumni. Mamy bardzo dobre firmy budowlane. Wystarczy poczytać o takich firmach budopol na goworku w opiniach o pracodawcach, mają się czym pochwalić może nie takiej aż klasy budowle

  42. ~Uwe Troesser
    20 lutego 2016 o 21:15

    Ta wysmiewana przez znawców bryła garażowa z blachy falistej w chwilach uroczystych dla Szczecina swieci róznymi barwami, nie bedac oswietlanym z zewnatrz. Dla znawców o wysokim poziomie gustu moze byc to nie do przyjecia bez ingerencji lokalnej katedry. Ponieważ ta elewacyjna blacha przepuszcza światło i do tego jeszcze kolorowe. Komentarz z tekstem niemieckim jest równiez nie na miejscu, tymbardziej, ze nie tylko z terenów pogranicza Przepomorza jak i Brandenburgi na koncerty do filharmonii przyjezdża wielu melomanów.

    Ale SPRAWA NAJWAŻNIEJSZA- na budowe hilharmonii w Szczecinie wydano około 140) ml zł
    Z TEGO POLSKI RZĄD / ministerstwo kultury/ lub kultu/ nie dało ani jednego grosza / słownie
    ANI JEDNEGO GROSZA/ chojnie dotujac w tym czasie bożnice opatrznosci lub wazne interesy polskiej sekty psychomanipulacyjnej.

  43. ~k.
    20 lutego 2016 o 21:19

    Nie rozumiem, codziennie jadę koło filharmonii i jakoś nie gryzie.
    Skąd ten hejt? Wygląda to tak jakby wszyskto co stare było ok a nowe to szmira i nie pasuje..
    Może podajcie ze 3 inne miejsca w Szczecine z konkretną ofertą kulturalno/estetyczną tak dla porównania które biją na głowę filharmonie i są wzorem a nie pier….

  44. ~rivn4inb4b53b53nb
    20 lutego 2016 o 21:22

    „KRÓL JEST NAGI”

  45. ~Chaos
    20 lutego 2016 o 21:23

    Paskudztwo. W czasach, gdy ze względu na „ogólny styl zabudowy” nie mogę sama wymienić głupich okien, bo „nie pasują do ogólnej koncepcji”, buduje się takiego maszkarona. I nie piszcie o ilości ludzi odwiedzających filharmonię, bo dane bierzecie z ilości biletów i przedstawień. A sprawdziliście, ile z nich to bilety ze szkół i przedszkoli? Moje dzieci w poprzednim roku były po 6 (!!!) razy z wycieczkami szkolnymi i przedszkolnymi. Teraz już nie jeżdżą, zostają w domu. Bo ile można? Zamiast zachęcić, po prostu je zniechęcono…

    • 20 lutego 2016 o 21:35

      haha dokladnie…paskudztwo…to nie pasuje do otoczenia,,,,wewnatrz moze fajne,alw z zewnatrz nie ten czas i miejsce

      • 20 lutego 2016 o 21:37

        troche to nie pasuje do reszty architektory

      • ~ja
        20 lutego 2016 o 23:43

        trudno w XXI wieku budować jak w średniowieczu, bo po co? cywilizacja to się nazywa, każdy okres w dziejach ma swoje budowle i już. Szczecin to stare miasto i nie ma innej możliwości jak łączyć stare z nowym. Jak wszędzie zresztą. I właśnie to jest piękne.

    • ~robert
      20 lutego 2016 o 21:43

      a jaka to szkoła bo moje dzieci w tym roku były raz w filharmoni raz w pleciudzie, raz na zamku i 2 razy w puszczy bukowej?
      Dlaczego nie pozwalasz dzieciom jezdzic do filharmonii? czarne telewizory też są zabronione w twoim domu ?

  46. ~bob
    20 lutego 2016 o 21:36

    Filharmonia, Fryga – to jest owoczesny Szczecin. O kant dupy rozbić.

  47. ~vis-a-vis
    20 lutego 2016 o 21:41

    Budynek ładny, ale kręcone schody były już wielokrotnie przyczyną złamań nóg i rąk gdy tłum schodząc w dół nie zauważał zlewających się ze sobą stopni…..

  48. ~hahaha
    20 lutego 2016 o 21:53

    a ja jestem dumny z poznanskiego dworca pkp ,wygląda jak psia kupa

  49. ~ja
    20 lutego 2016 o 21:56

    Filharmonia w Sydnej tez nie pasuje do reszty zabudowy, może wpiszcie w googlach „Filharmonia w Sydnej” i kiknijcie grafika tak dla dystansu(ile obrazków filharmonii szczecinskiej zobaczycie)

  50. 20 lutego 2016 o 22:02

    ALE PASKUDZTWO !

  51. ~Gucio
    20 lutego 2016 o 22:05

    Barak z blachy falistej. Taki prowizoryczny magazyn, tylko trochę udziwniony.

    • ~modelarz
      20 lutego 2016 o 22:35

      Masz rację , są to silosy na zboże tylko w innym kształcie i to się mówi wspaniała architektura , ale z której strony.
      ILE TE PUSZKI NA ZBOŻE KOSZTOWAŁY!!!! CO , NIE MA W POLSCE PRAWDZIWYCH ARCHITEKTÓW .
      Mam nadzieję , że kiedyś , ktoś zabuduje te ” SILOSY „, I STWORZY WSPANIAŁĄ BUDOWLĘ GODNĄ WNĘTRZA.

  52. ~aaaaaaaaaaaa
    20 lutego 2016 o 22:14

    Brzydki budynek , hala fabryczna z blachy falistej ….. jak rodzina była w Szczecinie to trzymałem ich z dala od tego rejonu bo wstyd było coś takiego pokazywać

    • ~Genek Tyk
      20 lutego 2016 o 23:14

      pewnie rodzinna obora bardziej wsiunstwu przypada do gustu!

  53. ~Sztefek
    20 lutego 2016 o 22:20

    Myślałem że to będzie kolejny budynek ZUSu

  54. ~wjbpol
    20 lutego 2016 o 22:38

    Absolutely fantastic, I love it!

  55. ~w65
    20 lutego 2016 o 22:51

    Bardzo ładny budynek i fajny pomysł, trochę jak render bez tekstur, sama bryła, ciekawy pomysł. nie wszystko musi wyglądać jak wszystko inne i warto co niektórym przypominać o tym, mówię o tych od „baraku z blachy”, skojarzenie mają bezpośrednio stamtąd, gdzie takie coś widzieli – jedyna rzecz podobna, którą są w stanie skojarzyć, to blaszany garaż ze wsi, z której przyjechali, nic ponadto nie mieści im się we łbie.

    • ~mar
      21 marca 2016 o 22:52

      Ze wsi, z której przyjechali … bo im się nie podoba. A ja nie lubię kubizmu, wolę impresjonizm, ale burak ze mnie, brak mi wyobraźni.
      „Trochę jak render bez tekstur”. Mam coraz częściej wrażenie, że architekci tworzą dla samych siebie, dla swojego zamkniętego środowiska, aaa zaimponuję kolegom. 99% społeczeństwa nie wie co to render, ani tekstura, ale wiedzą co to blacha falista i mają z tym konkretne skojarzenia. Architekt też to powinien wiedzieć.

  56. ~Vie
    20 lutego 2016 o 22:59

    Budynek sam w sobie może i ciekawy, ale absolutnie nie pasuje swoją formą do otoczenia.

    • ~Genek Tyk
      20 lutego 2016 o 23:13

      …a musi?

    • ~xxxx
      21 lutego 2016 o 01:05

      przed luwrem stoi szklana piramida i co??? Nie można w XXI wieku budować w stylu secesji. Każda budowla powinna wyrażać czasy w jakich powstaje inaczej by coś „udawała” a to jest sztuczne i kiczowate.

      • ~kogiel
        21 lutego 2016 o 06:15

        Jak to co, wygląda fatalnie. W dodatku ci durni turyści bardziej zainteresowani szklanym badziewiem niż Luwrem, z Japońcami i ich aparatami na czele.

  57. ~Vie
    20 lutego 2016 o 23:01

    Piękne ciekawe wnętrza no i wspaniała akustyka. Natomiast budowla pod względem architektonicznym zupełnie nie pasuje do otoczenia.

  58. ~fafol
    20 lutego 2016 o 23:05

    jestem dumny że jestem POLAKIEM !

    • ~Genek Tyk
      20 lutego 2016 o 23:15

      Nie żartuj!

  59. ~harcerzyk
    20 lutego 2016 o 23:21

    Sztuki i kobiety nie zrozumiesz, ale wystarczy ze mowisz ze ladna i wszyscy zadowoleni.

  60. ~czytelnik
    20 lutego 2016 o 23:28

    ohyda, i to w takim miejscu, w jednym tle z zabytkowym Nabrzezem Szczecińskim
    kto dał pozwolenie na budowę, kto zatwierdził projekt ? kandal. w tym kraju nie szanuje się historii . Urodziel się w Szczecinie , podziwialem to miasto a teraz jestem zniesmaczony ……

    • 21 lutego 2016 o 00:06

      Rodzina mnie tam zawlekła, że niby duma Szczecina, ale jak dla mnie to też totalny dziwoląg, nijak pasujący do otaczających zabytków. Osobiście też nie lubię nowoczesnych budynków filharmoni. Przypominają bardziej sale gimnastyczne niż świątynie muzyki poważnej. Brak atmsfery, żeby delektować się muzyką.

  61. ~christine
    21 lutego 2016 o 00:01

    Futurystyczne, zjawiskowe, nietuzinkowe….. Szkoda, że odległość to ponad 560 km. Chciałabym zobaczyć.

  62. ~ormbywaly
    21 lutego 2016 o 00:24

    Zamiast fabryk i zakladow pracy to buduja na kredyt w zachodnich bankach obiekty ktore nie generuja zadnego zysku, daja prace nielicznym osoba, wymagaja ogromnego nakladu i ciaglego dofinansowania z budzetu no i jeszcze te pozyczki trzeba splacac tylko ze nie bardzo bedzie z czego bo wiekszosc handlu, przemyslu i bankow w zachodnich rekach a z placeniem podatkow to oni niezbyt chetni do tego

    • ~christine
      21 lutego 2016 o 00:29

      jasne, lepiej żebyśmy dalej byli siermiężnym krajem a koncerty to tylko w ramach dożynek w remizie strażackiej.

  63. ~WiesiekzBielska
    21 lutego 2016 o 01:02

    Przepiękny absurd!
    Cóż z tego, że ładny, nowoczesny i nietuzinkowy – jeśli pasuje TUTAJ jak pięść do oka; może w Brasilii (stolicy Brazylii), ale nie w takim otoczeniu!

  64. ~Architect
    21 lutego 2016 o 01:11

    No cóż…nie rozumiem entuzjazmu nad obiektem filharmonii.Miałam okazję być jakiś czas temu w Sz-nie i byłam bardzo ciekawa nowego tworu w tej pięknej ,zabytkowej przestrzeni miejsckiej.Byłam tam raz w ciągu dnia i o zgrozo,zobaczyłam magazyny z ”blachy falistej”.Myślę,dam szanse jej wieczorem kiedy będzie oswietlona,byłam przekonana,że materiał był celowo tak dobrany aby wieczorem mozna było pięknie filharmonię oświetlić…Niestety wieczorem były to magazyny z ”blachy falistej” pod osłoną nocy!!!Nie mogłam niestety ocenic wnętrz.

  65. ~TS
    21 lutego 2016 o 01:31

    Majstersztyk, doskonałe. Wielki szacunek dla architekta, który tak doskonale połączył nowoczesność z historyczną zabudową. Naprawdę mega szacunek. Niestety nieliczni potrafią to docenić, no ale cóż możemy się dziwić gdy najwięcej płyt sprzedaje disco polo.

    • ~Arek
      21 lutego 2016 o 01:50

      Barak z blachy falistej !!!

  66. ~Wacław S
    21 lutego 2016 o 02:20

    Zgodzę się bez wahania ze szczecianinem co rodzinę z dala oprowadzał, ja nigdy te 500 km nie pokonam i z bliska nie zobaczę ale fotografie i wpisy dopełniają wyobraźni – i powiem co te zachwyty na myśl mi przywołały – że „tylko dziecko powiedziało że król jest nagi” bo jaki koń jest każdy widzi. Może to proste urządzenie architektury jest przez to tanią budowlą to by tłumaczyło że musiał być surowy wystrój i mało skomplikowany dla tańszej eksploatacji później – ale oszczędności przeczą tak wysokie pomieszczenia (mogłyby pomieścić kilka użytkowych poziomów i ogrzewanie byłoby efektywniejsze) a kręte schody wyglądają na buńczuczną nieefektywność i najsłabszy element budynku – czy one wiszą czy zastępują filar – nie mam z budownictwem- projektowaniem wiele wspólnego ale jestem mogę powiedzieć wytrwałym, spostrzegawczym obserwatorem i poświęcam tą uwagę i czas choć pożytecznie odespałbym porzednie zarwane noce – ale na podsumowanie uwaga-obawa że mimo prostoty jest drogim.

  67. ~Aeyouy Kalae
    21 lutego 2016 o 03:08

    Czy te baraki aby na pewno są kryte eternitem.
    Bo tylko eternit jest niepalny.

  68. ~Green
    21 lutego 2016 o 03:26

    Nowoczesne bezguście. Einstein kiedyś powiedział, że najwyższy czas, aby muzyka klasyczna przestała być sztuką dla sztuki pisaną przez kompozytorów dla kompozytorów. To samo obecnie obserwujemy w architekturze. Nie ważne, że wygląda okropnie, nie posiada żadnego stylu, nie wkomponowuje się w otoczenie. Ważne, że jest inne i jakich technik użyto. Żałosne.

  69. ~podpis
    21 lutego 2016 o 04:05

    Ten budynek ma plusy i minusy (oceniam tylko z zewnątrz):
    + jest próba wpasowania budynku w otoczenie
    – ale to moim zdaniem za mało
    + jest czysty i estetyczny
    – ale ascetyczny, monotonny i generujący „pustynny” krajobraz z perspektywy zwykłego człowieka stojącego tuż obok
    + podkreśla wyjątkowość miejsca
    – ale nie jest w wyjątkowym miejscu; o wiele lepiej wyglądałby otoczony zielonym parkiem
    + jest nowoczesny
    – ale gdyby nie skośne dachy, to przypominałby halę jakiegoś magazynu.

  70. ~ww
    21 lutego 2016 o 05:31

    bezguście z tym dachem

  71. ~Michał dom
    21 lutego 2016 o 06:00

    Mi ten budynek całkiem się podoba, oczywiście tylko ze zdjęć. Mieszane mam uczucia co do miejsca jego postawienia. Oczywiście, że ten budynek w tej chwili jest nowoczesny, ale za 20 lat może totalnie się zestarzeć tak jak szklane dobudówki z lat 90. Odczuwam, że WTC oraz New WTC miały wpływ na architekta.

  72. ~bass
    21 lutego 2016 o 06:19

    Postawić szare prostokąty, trochę przyciąć u góry, krzywo i okrzyknąć, że piękne. Świat się kończy.

  73. ~G.
    21 lutego 2016 o 09:22

    Budynek Filharmonii Szczecińskie przedstawia się zupełnie inaczej patrząc na niego bezpośrednio ze szczecińskich ulic. Zdjęcia nie odzwierciedlają jego niepowtarzalnego charakteru, a czarno-białe przestrzenne wnętrze obiektu jest z pewnością perspektywą którą warto zobaczyć!

  74. ~Andrzej
    21 lutego 2016 o 12:46
  75. ~Marek
    21 lutego 2016 o 14:02

    Pomijam architekturę. Wzbudza emocje , a to znaczy , że jest dobrze. Tak być powinno. Ja z chęcią podyskutowałbym z autorem koncepcji funkcjonalności obiektu. Najlepiej stojąc w pokoncertowej kolejce do wind (dwóch), umożliwiających dotarcie do parkingu podziemnego . Zapraszam też do refleksji Panią Dyrektor nad powinnościami „parkingowego”, który zagania gości popijających pokoncertowe winko (bardzo fajna knajpka „Pauza” w filharmonicznym hallu), a zaganiacz „zagania” na parking, bo „On robi tylko do 20.00!!….”
    O słynnych schodach na balkonie, braku wygodnej komunikacji scena-widownia, problemach z przechodzeniem pomiędzy haftowanymi fotelami i innych niedogodnościach nie wspomnę!

  76. 16 września 2017 o 15:03

    masz ciekawy styl pisania

  77. 18 września 2017 o 18:34

    Ciekawie napisane

  78. 18 września 2017 o 21:12

    dodaje do ulubionych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *