Dwie książki – ogień i woda

Pożyczyłem niedawno od Piotrka dwie książki. Piotrek wyjął ze swojej przepastnej biblioteki dwie pozycje, niby przypadkowe, i odłożył na stół. Zależało mu, żebym je przeczytał. Wiem o tym, bo gdy zapomniałem ich wciąć ze stołu, to biegł za mną w kapciach przez podwórko. Książki niósł pod pachą i wołał: Weź, przeczytaj!

Książki są zupełnie inne. Jedna prostokątna, druga kwadratowa. Prostokątna ma twardą i matową okładkę, kwadratowa – błyszczącą i miękką. Okładka pierwszej utrzymana jest w odcieniach szarości, drugą zdobi jaskrawe zdjęcie pełne nasyconych kolorów.

fire___water___meet-wallpaper-960x600

Ogień i woda. Źródło: http://wallpaperswide.com/.

Pierwsza książka

Jedna z lepszych jakie ostatnio przeczytałem. To także taka książka, którą zawsze chciałem przeczytać, a po lekturze żałuję, że trafiła w moje ręce. Porusza tematy, o których może lepiej w ogóle nie wiedzieć i żyć w błogiej nieświadomości. Zabiera nadzieję, wpędza w zadumę i beznadzieję. A twarda okładka, gdyby książka komuś upadła na stopę, to na pewno zrani, tak jak sama treść. Genialna, odważna, trafiona, a jednak potwornie przytłaczająca…

Druga książka

Druga jest natomiast miękka, przyjemna i kolorowa. Na pewno też krzywdy nikomu nie zrobi, ani okładką, ani zawartością. Napełnia nadzieją, pokazuje piękno i utwierdza w przekonaniu, że jest dobrze i zawsze może być lepiej.

Pierwsza…

W pierwszej książce ważni są ludzie. Autor poprzez rozmowy poznaje fakty, historię miast, rzek, budynków. Ale obraz Polaka wyłaniający się z tekstu jest przerażający. Powiem więcej, nie tylko Polaka, ale całej Polski… Jest strasznie, przygnębiająco, szaro i byle jak. Polak to taka istota, która zaciągnęła kredyt, aby kupić mieszkanie lub dom w mieście i poza miastem jednocześnie. Na peryferiach, na przedmieściach. Dom zbudowany jest w oderwaniu od wszelkiej infrastruktury. Droga dojazdowa jest rozjeżdżona i błotnista. Do najbliższego sklepu jest daleko, przedszkola i szkoły nie ma wcale. Dom jest piękny inaczej, tynk obowiązkowo w jednym z kolorów tak zwanych pastelowych. Płot wysoki, żeby nikt nie przeszkadzał, nie zaglądał. Bez gustu, bez planu i bez nadziei, że będzie lepiej z dojazdem do centrum miasta. Ludzie nie mają gustu, a przepisy można zmienić (czytaj: złamać) – jeżeli zajdzie taka potrzeba.

Druga…

W drugiej książce ludzi nie ma wielu, przynajmniej na zdjęciach, chyba że „nawinęli” się fotografowi przypadkowo. Ludzie w tej książce są jakby w drugim rzędzie, mimo, że czuć ich istotność. W pierwszym dumnie stoją budynki. I to nie byle jakie. Ludzi poznajemy pośrednio, za pośrednictwem samej architektury. Muszą być wyjątkowi, skoro zaprojektowali takie budynki, muszą być odważni oraz mieć wiedzę i polot. Także Ci, którzy zdecydowali się na takie niecodzienne projekty, właściciele, użytkownicy, to też nie byle kto. To się czuje.

Pierwsza…

W książce jest wiele świetnych fotografii. Wszystkie niby w kolorze, ale jakby ktoś specjalnie usunął nasycenie barw. Tylko na pojedynczych ujęciach niebo jest niebieskie, na reszcie jest ciężkie, zachmurzone i szare. Trawa też nie jest zielona. Brudna, rozdeptana, zachwaszczona, często przyprószona brudnym śniegiem. Wszystko otacza mgła, a może to smog? Obiekty z fotografii powodują ból oczu, taki prawdziwy, przeszywający i nie łatwy do wyleczenia. Wszystko jest brzydkie. Nawet gdy jest kolorowe, to i tak jest ponure i się nie podoba.

Druga…

Fotografie jak z bajki. Błękitne niebo, zielona trawa, przejrzyste powietrze. I piękne budynki. Czas spędzony z tym albumem to kuracja. Książka odchamia, tak jak teatr. A budynki nie są z bajki, to realne i zrealizowane projekty, które nas otaczają. Możne je obejrzeć także w „realu”, w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu…

Pierwsza…

Uzmysławia gdzie i jak żyjemy. W kompletnym chaosie, w bajzlu architektonicznym. Pokazuje dosadnie co jest źle i co trzeba zmienić. Otwiera oczy. Po lekturze życie staje się inne – już zawsze zwracać będziemy uwagę na pewne sprawy, które do niedawna mogły być głęboko ukryte. Na przykład na zabijanie rzek w polskich miastach. I to boli. Zabiera nadzieję, bo Ci, którzy chcieli coś zdziałać, albo przegrali, albo się poddali… albo w ogóle ich nie było.

Druga…

Ekskluzywne wille, niedrogie domy, nowoczesne muzea, przyjazne uczniom szkoły, piękne ambasady, wieżowce i stadiony – wszystko jak z podręcznika. Piękne, funkcjonalne, dopasowane do przyrody, lokalizacji, najbliższego otoczenia. Projektowane dla ludzi. Ze smakiem.

Już wiecie o jakie książki chodzi?

Pierwsza książka to „Wanna z kolumnadą – Reportaże o polskiej przestrzeni” autorstwa Filipa Springera.

Druga książka to „101 najciekawszych polskich budynków dekady” – przewodnik po najciekawszych budynkach w Polsce, wybudowanych po roku 2000 i starannie wyselekcjonowanych przez Agnieszkę Rumińską, redaktor naczelną serwisu Bryla.pl.

Obie polecam przeczytać. I najlepiej czytając pierwszą, tę drugą mieć pod ręką, a czytając drugą, zaglądać co jakiś czas do pierwszej…

 

wanna

„Wanna z kolumnadą – Reportaże o polskiej przestrzeni” autorstwa Filipa Springera

z10806067Q,okladka

„101 najciekawszych polskich budynków dekady”

 

 

  4 comments for “Dwie książki – ogień i woda

  1. 2 lutego 2015 o 12:57

    Też chcę mieć przyjaciela, od którego można takie książki pożyczyć

  2. ~Lenka
    15 marca 2015 o 12:25

    „pal w łóżku, nie zostawiaj ich bez pracy…”
    http://www.almoc.pl/img.php?id=3117

  3. 7 marca 2017 o 19:12

    hehe dobre

  4. 18 września 2017 o 20:42

    dzięki za fajną historię

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *