Co z tymi rowerami?

Dzisiaj krótko. Wszyscy naokoło trąbią, że rower to najlepszy środek transportu w mieście. Że zdrowo, że szybko, łatwo i przyjemnie. Że tanio. Kraków chwali się ścieżkami rowerowymi, kontrapasami, nie dawno uruchomiono system rowerów miejskich.

Mój syn nauczył się niedawno jeździć na dwóch kołach. Jeszcze w wakacje planowaliśmy dojeżdżać do przedszkola na rowerach. Ale już 1 września spotkał nas tak zwany „zonk”:

IMG_5617_c

Rozumiem przepisy pożarowe, rozumiem, że przejście nie może być zastawione, że bezpieczeństwo jest najważniejsze. Jednak cały zeszły rok szkolny rowery można było zostawić w przedszkolu. Zmieniły się przepisy przeciwpożarowe? Nie sądzę.

Rowery nie muszą stać w przejściu, przedszkole dysponuje przecież ogrodem. Wystarczyłoby w tym ogrodzie wydzielić jakimś płotkiem kilka metrów kwadratowych. Zresztą możliwych rozwiązań problemu jest wiele, ale komuś musiałoby się chcieć.

Jedna kartka, a problemów sporo. W zeszły roku dzieci przyjeżdżały na hulajnogach i rowerach, w tym roku najwytrwalsi przychodzą, a reszta dojeżdża autem. Bo auta można pod przedszkolem zaparkować… Rowerów i hulajnóg nie ma gdzie.

Jeżeli chcemy aby rower był popularnym środkiem transportu, to musimy już kilkuletnie dzieci do niego przyzwyczajać. Kraków chce (na pewno?) być postrzegamy jako miasto przyjazne rowerom, a przedszkole, które przecież powinno prowadzić politykę spójną z tą miejską, działa dokładnie odwrotnie. Gdzie tu sens?

[ Dodano: 2014-10-03, 6.32 ]

Sukces! Przedszkole wychodzi na przeciw oczekiwaniom rodziców. Poprzednie ogłoszenie zostało zamienione na następujące:

IMG_5655_ob

  6 comments for “Co z tymi rowerami?

  1. ~Hubert
    1 października 2014 o 12:42

    To jest tak naprawdę najlepsza miara „rowerowości” – chodzi o to czy ktoś kiwnie palcem, żeby pomóc rowerzystom, mimo że nikt go nie zmusza. Smutne, ale daleko nam jeszcze do tego poziomu.

  2. ~mariusz
    4 października 2014 o 16:11

    Oj, w tej sprawie wygarnąłem p. Dyrektor co myślę o takim postępowaniu. A myślę dokładnie to samo, co autor wpisu. Pani Dyr. sądziła, że jedną kartką załatwi wszystko a my położymy uszy po sobie i będzie po problemie. Na moje pytanie co w takim razie z wózkami, bo przecież jest podjazd na wózki do przedszkola, pani Dyr. rzekła, że to dla tych co z dwójką dzieci, jednym w wózku, które jeszcze nie chodzi. A co z sankami? Nie, nie, nie – brud, błoto i w ogóle. A przecież przedszkole ma swoje sanki, które rok temu zalegały w szatni. Hmm? Zlikwidować? Nie ma i nie będzie sanek, bo przedszkole jest dla dzieci a nie dla rowerków i sanek? A wózki tylko do 3-go roku życia?
    Ostateczne rozwiązanie też mi się nie widzi, bo po co budować rękami rodziców drugą bramę, skoro jedna już jest? I stoi za nią rower pracownika (jak mniemam, bezpieczny dla dzieci, bo te dziecięce są niebezpieczne). No, ale, jeśli kapitulować, to z dyrektorskim honorem.

  3. 9 listopada 2016 o 03:01

    nieprzegarbowany

  4. 28 listopada 2016 o 21:59

    niepowzniecany

  5. 24 lutego 2017 o 04:19

    naprawdę ekstra blog

  6. 19 września 2017 o 02:34

    Dawno nie czytałem czegoś tak fajnego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *