Edek odpowiada…

Przygoda Edwarda Szybkiego wzbudziła nieco kontrowersji. I o to właśnie chodziło. Może i historia jest naiwna, może wyssana z palca, ale spowodowała dyskusję, z której jasno wynika co często powoduje przekraczanie prędkości przez auta służbowe. Wyśrubowane wymagania szefa, normy do wyrobienia, strach przed utratą pracy.
Nie chodzi mi jedynie o przedstawicieli handlowych. Ogromna większość kierowców aut służbowych, kierowców zawodowych ma jakiegoś przełożonego. Taksówkarze, kierowcy busików, autobusów, tramwajów, kurierzy, kierowcy ciężarówek, dostawczaków i tirów. Chcę zwrócić uwagę właśnie na fakt, że część odpowiedzialności za sytuację na drogach ponoszą przełożeni, którzy – moim zdaniem – zamiast po cichu namawiać i zmuszać do łamania przepisów, powinni egzekwować przepisową jazdę. To się w dłuższej perspektywie po prostu opłaca! Reputacja i dobry wizerunek pozwolą zwiększyć zyski firmy, ekonomiczna jazda spowoduje oszczędności na paliwie i mniejsze zużycie samochodów.

Dlatego może warto rozważyć propozycję Wojtka, aby mandatem obciążać i kierującego, i jego szefa?

~Wojtek
3 września 2014 o 12:09
Jeśli kierowca nie przestrzegający przepisów drogowych porusza się pojazdem służbowym czy jak kto woli firmowym. Policja powinna wystawiać mandat w wysokość 1/2 kary dla kierowcy na firmę. Po kilku tygodniach takiej akcji żaden samochód firmowy nie złamie żadnego przepisu.

Polak potrafi rozmontować każdą, nawet tę dobrą w założeniach, inicjatywę. W komentarzach pojawiło się kilka gotowych rozwiązań. Wystarczy wielokrotnie dzwonić pod wskazany numer podając nieprawdziwe dane, dla żartu, złośliwe, obojętne z jakiego powodu. Szum informacyjny skutecznie zagłuszy prawdziwe informacje uniemożliwiając jakąkolwiek reakcję przełożonego.
Polak potrafi także wydrukować naklejkę identyczną, do tej naklejonej przez szefa, ale z innym, błędnym numerem telefonu. Naklejkę lub nakładkę wielokrotnego użytku kierowca montuje na tej właściwej przed każdym służbowym wyjazdem, jednocześnie wysyłając wszystkich dzwoniących na przysłowiowe drzewo.

Tak, czytałem o mistyfikacji zorganizowanej przez redakcję Interii. I rzeczywiście naklejki w naszych warunkach mają małe szanse na powodzenie. „W sumie podczas naszego »eksperymentu« odebraliśmy 18 telefonów. Zdecydowana większość zarzutów nam stawianych była – podobnie jak przykłady powyżej – nieprawdziwa. Zaledwie w 3 przypadkach dzwoniący mieli rację.” (całość tekstu: Jadę niebezpiecznie? Zadzwoń!)
Jaki z tego wniosek? Że nie dorośliśmy jeszcze do tego typu rozwiązań? Że być może dobrym pomysłem jest wprowadzenie systemu, o którym pisał GLoCK i donek?

~GLoCK
4 września 2014 o 06:38
W polskich firmach też już wprowadzono monitoring GPS. Każdy kierowca zanim odpali samochód musi osobistą kartą uruchomić auto i niestety jeżdzić zgodnie z przepisami. Gwałtowne wyprzedzania, przekroczenia predkości, jazda w niedozwolonych godzinach, niezgodność kart jazdy z zapisem GPS – WSZYSTKO jak na dłoni i nie ma uproś.
I każdy podpisuje lojalkę gdzie ma przyjmuje do wiadomości że zachowanie na drodze niezgodne z przepisami działa na szkodę pracodawcy.
Nawet małe hurtownie które mają parenaście a nie kilkaset samochodów jak moja firma już z tego korzystają

~donek
4 września 2014 o 03:24
Mam sluzbowy samochod rowniez do celow prywatnych. W przeszlosci mialem naklejke z numerem telefonu aby ludzie dzwonili ze skargami za niewlasciwa jazde. Pozniej firma wprowadzila GPS zamiast naklejek i samochody sluzbowe sa monitorowane 24/7! Monitorowanie polega na elektronicznym sledzeniu samochodu przez caly dzien i noc, i wyciaganiu konsekwencji za np. przekraczanie predkosci lub za jezdzenie samochodem miedzy polnoca i piata rano czego firma zabrania. Inwigilacja na 100%. Do Polski tez przyjdzie, jesli juz nie przyszla. Pozdrawiam.

Systemy z lokalizatorami GPS to dyskusyjne, ale na pewno skuteczne rozwiązanie. Może jeżeli miałoby poprawić bezpieczeństwo na drogach, to warto je na poważnie rozważyć jako obowiązkowe?

Na koniec zacytuje komentarz, który bardzo przypadł mi do gustu:

~( | )
3 września 2014 o 14:35
Jestem film producent z Hollywood. Przepraszac, ja nie znam dobrze polish i uzywac Google Translate. Ja chcialam kupic prawo do scenariusz & ekranizacja tego opowiadania. To chciec byc Oscar nagroda hit!
God bless America! God bless Poland!

Prawo do scenariusza chętnie sprzedam. W końcu czym więcej ludzi usłyszy o Edku, tym bezpieczniej będzie na polskich drogach.

  1 comment for “Edek odpowiada…

  1. ~Andrzej
    4 września 2014 o 21:03

    Nowoczesna na świecie technologia dzięki światłym rządom PO i Donalda w Polsce http://www.almoc.pl/img.php?id=2212

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *